Architektura świadomości: jak mózg maluje świat, zanim zdążymy go zobaczyć

Posłuchaj 🎧

Zdarzyło ci się to zapewne przynajmniej raz, może w hotelu, może w domu znajomego, może w pensjonacie nad morzem, kiedy po przebudzeniu, zanim oczy zdążą się otworzyć, zanim światło wpadnie przez okno i zanim powieki zdążą przesunąć obraz na siatkówkę, twój mózg pokazuje ci inny pokój, nie ten, w którym jesteś, lecz ten który znasz najlepiej, domową sypialnię w której śpisz od lat.

Przez ułamek sekundy pozostajesz w tym wyobrażeniu, zanim korekta sensoryczna przywróci ci rzeczywistość. Kilka dni temu doświadczyłem tego w wersji, która odsłoniła mechanizmy w sposób absolutnie klarowny i namacalny: zasnąłem w starym mieszkaniu, w którym spędziłem wiele lat życia, a mój mózg – zanim otworzyłem oczy – wyświetlił mi mapę nowego lokum, w którym mieszkam od kilku miesięcy, wiedziałem od razu, że obraz jest fałszywy, zanim światło dotarło do siatkówek, mogłem obserwować to z boku, jak biolog oglądający preparat pod mikroskopem, i to, co zobaczyłem, było rusztowaniem rzeczywistości, architekturą przewidywań, w której kilka miesięcy nowego miejsca w ułamku sekundy zastąpiło dekadę wspomnień starego.

Nie jest to pomyłka ani błąd, to nie jest kaprys mózgu; to jest prezentacja w czasie rzeczywistym, jak działa system predykcyjny, który nieustannie tworzy model świata, zanim zdążymy go zobaczyć, zanim świadomie doświadczymy, zanim zareagujemy. Mózg nie działa jak kamera, nie jest pasywnym odbiorcą światła i dźwięku; jest twórcą, producentem, reżyserem własnego filmu, który nazywamy rzeczywistością, i tylko ułamki sekund dzielą nas od odkrycia tej prawdy, zanim sensory skorygują obraz.

Karl Friston nazywa to minimalizowaniem błędu predykcji, Anil Seth – kontrolowaną halucynacją, halucynacją, bo obraz powstaje wewnątrz, kontrolowaną, bo jest na bieżąco weryfikowany i korygowany przez sygnały sensoryczne, które same w sobie nie tworzą obrazu, a jedynie go korygują, i różnica między tym, co nazywamy percepcją a halucynacją kliniczną, jest czysto techniczna, jakościowo obie są równoważne w doświadczeniu wewnętrznym.

Za mapy przestrzenne odpowiada hipokamp, nasz wewnętrzny kartograf, który pozwala odtwarzać znane miejsca, przywoływać układy znane z pamięci, a tempo, w jakim nowe miejsce wyparło stare wspomnienia, pokazuje plastyczność neuronalną: neurony, które razem strzelają, razem się łączą, a kilka miesięcy intensywnego życia w nowym układzie wystarczyło, by mózg uznał nowy model za bardziej „opłacalny energetycznie”, co jest tak samo prawdziwe w przypadku nauki nowego systemu organizacji w pracy, jak w przypadku codziennego życia.

Przypominam sobie menedżerów, którzy wprowadzali dekrety optymalizujące pracę i nie rozumieli dlaczego pracownicy nadal tkwili w starych schematach. Frustracja rosła z każdą próbą wymuszenia natychmiastowej zmiany, bo nie można przeskoczyć ścieżki neuronalnej – trzeba ją powtarzać, torować, obserwować, a dopiero wtedy staje się częścią systemu, i w tym sensie percepcja i pamięć krótkotrwała działają jak trybiki predykcji, pierwsza informuje, korekta przychodzi dopiero potem, druga ustala, które ścieżki mają zostać wzmocnione, i świeżość, i powtarzalność determinują, co zostanie uznane za „realne”, a co zostanie odrzucone lub skorygowane.

Najważniejsza lekcja tego poranka była jednak inna: możliwość zajęcia pozycji obserwatora, świadomości, która nie utożsamia się z własnym obrazem, która nie jest aktorem w filmie, lecz tym, kto go ogląda, metapoznaniem, które pozwala dostrzec rusztowanie procesu, zanim sensoryczna korekta zaktualizuje obraz, i mogłem przez chwilę stać obok, obserwować, widzieć, jak film powstaje, rozumieć, że emocje i przekonania to często tylko predykcje oparte na starych wzorcach, a nie obiektywna prawda, i w tym momencie, choć chwilowym, można spojrzeć na film, który sam siebie nakręca, i zadać pytanie: kto go nakręcił, i czy mógłbym nakręcić inaczej.

Percepcja i symulacja są dwoma stronami tego samego medalu, obu modeli, oba jakościowo realne od środka, oba służące przewidywaniu, reagowaniu i przeżywaniu, jednak moment, w którym można je obserwować, zanim zadziała korekta, jest rzadki i cenny, bo w tym ułamku sekundy widać, jak powstaje rzeczywistość, i w tym ułamku kryje się odpowiedź na pytanie: skoro widzę film, skoro rozumiem mechanikę procesu, jaką rolę chcę w nim dzisiaj odegrać.

Następnym razem, gdy mózg „pomyli” pokoje, nie odpędzaj tego obrazu, nie próbuj go tłumić ani przyspieszać, zostań w nim chwilę dłużej, pozwól mu oddychać razem z tobą, bo to nie jest pomyłka, to lekcja, pokazująca, jak twoja rzeczywistość powstaje w czasie rzeczywistym, i jak w tym czasie możesz zobaczyć, że nie jesteś tylko aktorem w filmie, ale kimś, kto czasem wie, że ogląda film.

Scroll to Top